"Moja córeczka" zachwyciła radomszczan

Spektaklem "Moja córeczka" zagranym w poniedziałek 11 października przy pełnej sali widowiskowej Miejskiego Domu Kultury w Radomsku zakończył się Różewicz Open Festiwal 2010. W... ››

Spektaklem "Moja córeczka" zagranym w poniedziałek 11 października przy pełnej sali widowiskowej Miejskiego Domu Kultury w Radomsku zakończył się Różewicz Open Festiwal 2010.


 

W spektaklu radomszczanie mogli zobaczyć m.in. znakomitego Artura Barcisia oraz znaną z tv Magdalenę Schejbal. Smutna, ale jakże prawdziwa opowieść o utracie kontroli nad własnym życiem i bezgranicznej, ale zarazem zaborczej miłości ojca do dziecka poruszyła niejedną osobę siedzącą na publiczności. Dowodem na to były długie brawa, jakie otrzymali aktorzy.

 

 

Wcześniej - w poniedziałkowy poranek - w MDK-u odbyło się spotkanie z Marią Dębicz i Janem Peszkiem. Zaproszeni goście opowiadali o formie teatru otwartego, pracy i twórczości Tadeusza Różewicza oraz własnych doświadczeniach.

 

Tym samym tegoroczny festiwal poświęcony twórczości braci Różewiczów możemy uznać za zakończony. I na pewno udany - rozbudowany i zróżnicowany program sprawił, że każdy mógł odnaleźć w nim coś dla siebie - spektakle, seanse filmowe, wystawy, spotkania z artystami, warsztaty aktorskie - to wszystko czekało na radomszczan.

 

Dodatkowo w organizację festiwalu zaangażowały się także radomszczańskie szkoły - II LO, ZSG nr 2 oraz ZSG nr 5. Zorganizowane w nich wystawy oraz spotkania pokazały, że twórczość braci Różewiczów jest młodzieży szkolnej znana i bliska.

 

Na szczególną uwagę zasługuje jeszcze jeden fakt - o jedynym festiwalu poświęconym życiu i twórczości Janusza, Tadeusza i Stanisława Różewiczów głośno było w całej Polsce. Festiwalowe ulotki znalazły się w pociągach, a informacje o imprezie można znaleźć na wielu portalach internetowych.

 

Bardzo ciepło o festiwalu wypowiedziała się także pani prof. Barbara Osterloff, Dyrektor Artystyczny festiwalu:

- Dla mnie ten festiwal jest wyjątkowy w samym swoim pomyśle, samej koncepcji. Wydaje mi się, że taki pomysł, który wychodzi od dobrze rozumianego szacunku do dziedzictwa, do tradycji, do miejsca w którym się żyje, i który próbuje jednocześnie wyjść naprzeciw oczekiwaniom zwłaszcza młodych ludzi, to to jest rzecz niesłychanie cenna.


Dla tych, którzy jednak mimo wszystko są niezadowoleni z tego, co dzieje się w naszym mieście, mamy jedną radę - zaczerpniętą zresztą od Różewicza: "Rób coś, ruszaj się myśl".

 

FOTOGALERIA Z CAŁEGO FESTIWALU

 

 

Więcej o:
różewicz open festiwal bracia różewicz
Wróć na stronę główną

KOMENTARZE

PRZECZYTAJ JESZCZE