Zaniżone odszkodowanie z OC. Czy walka o dopłatę jest trudna?

Zaniżone odszkodowanie z OC. Czy walka o dopłatę jest trudna?

Pomimo tego, że temat, nazwijmy to, niesolidnego podejścia ubezpieczycieli do likwidacji szkód komunikacyjnych funkcjonuje w naszej przestrzeni publicznej od lat, niewiele się w tym zakresie zmienia. Poniósłszy szkody w zdarzeniu drogowym często już nie zadajemy sobie pytania, czy odszkodowanie zostało zaniżone, tylko o ile. Nierzadko będą to kwoty, na które machnąć ręką po prostu nie sposób. Co więc robić?

Bądź czujny i rozważny już od chwili zdarzenia

Jeśli mamy szczęście i skończyło się na uszkodzeniach pojazdów bądź także przewożonych w nich przedmiotów pozostaje nam ustalić przebieg zdarzenia (jeśli nie ma tu sporów między uczestnikami) i udokumentować jego skutki. Na taką okoliczność warto się zresztą przygotować, przewożąc w samochodzie gotowy druk oświadczenia sprawcy (znajdziemy go np. w serwisie ToTwojaKasa.pl), dzięki któremu w zamieszaniu i stresie nasze uwadze nie umknie żadna istotna kwestia. Pamiętajmy rzecz jasna także o zrobieniu dobrych zdjęć. Czy to wystarczy, aby nie martwić się o zaniżone odszkodowanie z OC i spokojnie czekać na wypłatę? Dbałość o własny interes na tym etapie z pewnością bardzo pomaga, ale nie wystarcza.

Nieświadome przyzwolenie na zaniżone odszkodowanie

Trzeba mieć szczególnego pecha, żeby wielokrotnie borykać się ze skutkami udziału w kolizjach drogowych. Mało kto w momencie wystąpienia takiego zdarzenia ma więc jakieś wyobrażenie o tym, jakie środki powinny mu przysługiwać, by nie było to zaniżone odszkodowanie. Zresztą, nie wszystkie szkody od razu łatwo ustalić (a np. zdrowotne potrafią ujawniać się po dłuższym czasie). W dodatku część poszkodowanych nie ma świadomości, że dodatkowe koszty - zwykle to przede wszystkim holowanie czy wynajem pojazdu zastępczego) - jako będące skutkiem zdarzenia także wymagają pokrycia.

I w takich okolicznościach pojawia się - lub coraz częściej, zwłaszcza ze względu na sytuację epidemiologiczną, dzwoni - likwidator szkody z TU. Jeśli sami nie zajęliśmy się do tej pory jej skalkulowaniem, proponowana kwota będzie abstrakcją. Co więc robić? Oczywiście możemy ją przyjąć, by potem ewentualnie zwrócić się o dopłatę. Pamiętajmy jednak, by, kolokwialnie rzecz ujmując, nie „wrobić się” w zawarcie ugody, bo to zamyka drogę do kolejnych roszczeń. Co ważne, ugoda może mieć formę pisemną, ale też ustną, w trakcie rozmowy. Musimy być bardzo czujni, ponieważ w przeciwieństwie do sprawcy zdarzenia, który kupił polisę, dla ubezpieczyciela my nie mamy statusu konsumenta, wobec którego trzeba zachować przewidziane prawem formy komunikacji.

Już wiemy, że odszkodowanie zostało zaniżone. Co dalej?

Pierwszym krokiem jest złożenie odwołania od decyzji o wypłacie. Oczywiście nie wystarczy stwierdzenie, iż odszkodowanie zostało zaniżone wraz z żądaniem dopłaty. Najważniejsze jest tu uzasadnienie: musimy rzeczowo wykazać, jakie straty ponieśliśmy. Konkretnie odnieść do kwestii, cen części, czy poszczególnych usług. Co istotne - jeśli dokonaliśmy już naprawy i mamy na to, oraz na ewentualne inne powiązane ze zdarzeniem wydatki, faktury, jest to bardzo mocny dowód. Potwierdził to w 2003 roku Sąd Najwyższy stwierdzając, że rzeczywiście poniesione koszty należy uznać za niezbędne.

A co jeśli napraw jeszcze nie dokonano? Nie szkodzi! Zgodnie z prawem obowiązek naprawy szkody nie jest powiązany ze sposobem jej usuwania. Możemy w ogóle nie naprawiać pojazdu i sprzedać go w takim stanie, w jakim jest, za całkowicie dowolną kwotę i to nie zmienia faktu, że na skutek zdarzenia ponieśliśmy konkretne, mierzalne szkody. Nikt nie może nam dyktować, co mamy zrobić ze swoim mieniem.

Żadna decyzja ubezpieczyciela nie jest ostateczna

Jeśli TU nie przychyli się do naszego wniosku i zawiodą polubowne drogi rozwiązania sporu, nie należy składać broni. Szereg wyroków Sądu Najwyższego z ostatnich dekad rozbił w proch praktyki ubezpieczycieli wobec poszczególnych zagadnień. Obecnie przegrywają oni zdecydowaną większość spraw o podwyższanie świadczeń. Skoro jednak mimo tego ich praktyki się nie zmieniają, to być może zdeterminowanych poszkodowanych, niegodzących się na zaniżone odszkodowanie z OC jest nadal za mało.

Pewną barierą jest jednak opieszała praca naszego wymiaru sprawiedliwości i koszty na wstępie. Tego niestety nie obejdziemy, chyba że wykorzystamy możliwość zbycia szkód rzeczowych. Taką ofertę znajdziemy np. w serwisie ToTwojaKasa. Wówczas pieniądze wracają bardzo szybko, a ich odzyskanie z jakąkolwiek nawiązką do TU to już nie nasze zmartwienie.

Materiał zewnętrzny

Więcej o:
Wróć na stronę główną

KOMENTARZE

PRZECZYTAJ JESZCZE