W galerii Muzeum Regionalnego w Radomsku, odbył się wykład dr Krzysztofa Latochy, głównego specjalisty Wieloosobowego Stanowiska do spraw Poszukiwań i Identyfikacji IPN w Łodzi. Tematem wykładu były prace poszukiwawcze Instytutu Pamięci Narodowej, których celem jest odnalezienie grobu i szczątków kapitana Stanisława Sojczyńskiego-Warszyca oraz siedmiu żołnierzy rozstrzelanych 19 lutego 1947 roku w Łodzi na terenie dawnego poligonu BRUS.
W 1947 roku Henryk Szwed był prokuratorem wojskowym i zeznał, jak wyglądała egzekucja kapitana Stanisława Sojczyńskiego-Warszyca. Opowiedział, że wczesnym rankiem zimą przywieziono dwoma ciężarówkami ośmiu żołnierzy na teren poligonu. Ustawiono ich bokiem do kurochwytu, czyli do broni krótkiej i tam ich rozstrzelano. Po egzekucji ciała zostały zakopane w wcześniej przygotowanych dołach. To właśnie w oparciu o jego zeznania wskazano miejsce, gdzie miały zostać pochowane ofiary. Miejsce to zostało wskazane już dawno temu.
- Przebadano to miejsce w pierwszej kolejności w 1993-1994 roku i później jeszcze badano też teren poligonu od 2009 do 2016 roku przez Uniwersytet Łódzki - mówi dr Krzysztof Latocha, główny specjalista wieloosobowego stanowiska do spraw poszukiwań i identyfikacji IPN w Łodzi.
Natomiast nie udało się namierzyć tej mogiły. Dopiero w 2021 roku Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN weszło na ten teren i rozpoczęło prace archeologiczne. Udało się pozyskać zdjęcia lotnicze, wojskowe oraz archiwalne, które zostały nałożone na współczesne zdjęcia satelitarne. Dzięki temu ustalono, że obszar, który badano, wyglądał zupełnie inaczej w latach czterdziestych niż obecnie. Okazało się, że w latach sześćdziesiątych cały poligon oraz cała ta stacjonica zostały przebudowane, a przy tej przebudowie zniszczono ślady egzekucji, które istniały w poprzednich latach.
- Dlatego od 2021 roku prowadzimy tam pracę w poszczególnych obszarach wykluczając po kolei fragmenty tej strzelnicy - kontynuje dr Krzysztof Latocha.
W zeszłym roku, w czerwcu 2024, udało się wreszcie natrafić na mogiły zbiorowe, ukryte pod czterometrowym wałem ziemi. Tam również mogiły zostały zakryte warstwą złomu wojskowego. Kilkadziesiąt ton łusek amunicji artyleryjskiej zostało wrzucone, aby zakryć ślady tej mogiły, którą odkryto już w latach sześćdziesiątych podczas przebudowy. Dzięki temu udało się odnaleźć szczątki, które następnie podjęto.
- To są prawdopodobnie szczątki od 8 do 11 osób. Nie jesteśmy na chwilę obecną jeszcze w stanie tego ustalić, ponieważ prowadzone są badania antropologiczne - akcentuje dr Krzysztof Latocha.
Zniszczenie mogiły podczas przebudowy w latach sześćdziesiątych również utrudnia identyfikację. Niemniej jednak IPN podejmie próbę analizy genetycznej tych szczątków, ponieważ dysponujemy materiałem porównawczym od żyjących krewnych i rodzin żołnierzy zamordowanych w lutym 1947 roku. W badaniach prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej, oprócz archeologów i antropologów, biorą również udział pracownicy Uniwersytetu Łódzkiego, Instytutu Archeologii oraz studenci tego Instytutu.
- Używamy sprzętu ciężkiego koparek, minikoparek, które nam odsłaniają wierzchnią warstwę tego obszaru, a następnie w sytuacji, kiedy pojawia się jakiś obiekt w ziemi to jest badany już ręcznie przez naszych archeologów - akcentuje dr Krzysztof Latocha.
Prace są prowadzone na podstawie dokumentacji zeznań prokuratora wojskowego Henryka Szweda oraz zdjęć lotniczych. W planach jest kontynuacja prac jeszcze w tym roku, ponieważ nie udało się dokończyć badań całego obszaru pod tym nasypem ziemnym w zeszłym roku.
- Mam nadzieję, że w czerwcu tego roku wrócimy w to miejsce i będziemy pracować dalej - podsumowuje dr Krzysztof Latocha.
Wkrótce materiał wideo.
Zasubskrybuj nasz kanał na You Tube, żeby nie przegapić nowych relacji wideo!






