Spór o sytuację w schronisku. Prezydent i PGK odpierają zarzuty

W piątek pisaliśmy o zarzutach, jakie weterynarz Marek Dobrowolski i Łódzkie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami postawili przed radomszczańskim schroniskiem dla zwierząt. Według nich psy... ››

W piątek pisaliśmy o zarzutach, jakie weterynarz Marek Dobrowolski i Łódzkie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami postawili przed radomszczańskim schroniskiem dla zwierząt. Według nich psy głodowały i z tego też powodu umierały. W poniedziałek 28 marca, w tej sprawie zorganizowana została konferencja prasowa, na której obecna była m.in. Prezydent Radomska Anna Milczanowska, Prezes spółki PGK Wiesław Kamiński, kierownik schroniska Adam Dryja, weterynarz Marek Dobrowolski oraz inspektor ŁTOnZ Amanda Chudek.

 

- W schronisku dla zwierząt nigdy nie brakowało, nie brakuje i nie będzie brakowało pożywienia dla zwierząt. Te zwierzęta nigdy nie były głodzone, ze strony pracowników nigdy nie było sytuacji takiej, aby powiedzieli że tu kiedykolwiek zabrakło pożywienia dla zwierząt - powiedziała na samym początku konferencji Anna Milczanowska.

 

Sławomir Przybyłowicz, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Radomsku, wyjaśnił dodatkowo sytuację psa, którego zdjęcia zostały upublicznione:

- Psy, które są opuszczone często same odmawiają pokarmu. Wówczas to obowiązkiem weterynarza jest dokarmianie dożylne tych zwierząt. Czy w tej sytuacji nie doszło do zaniedbania ze strony lekarza? Myślę, że cała sprawa zostanie także dokładnie wyjaśniona. Natomiast jeżeli chodzi o pozostałe zwierzęta, które znajdują się w schronisku, to przebywają one w warunkach takich, których nie musimy się wstydzić.

 

W obliczu zaistniałych skarg Anna Milczanowska poinformowała, że powiadomiła o sprawie Straż dla Zwierząt, która jeszcze w tym tygodniu odwiedzi radomszczańskie schronisko.

- Jeśli będzie trzeba - powiadomię prokuraturę. Ale nie pozwolę, aby zarzuty o niedokarmianiu i wykańczaniu zwierząt padały pod adresem Prezydenta Miasta i Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.

 

W sprawie schroniska wypowiedział się także Wiesław Kamiński, który podkreślił, że kwota przeznaczona na prowadzenie schroniska jest wystarczająca, a składają się na nią pieniądze otrzymane z Urzędu Miasta oraz środki PGK.

- Te pieniądze wypełniają w pełni zapotrzebowanie na lekarstwa, obsługę weterynaryjną, a przede wszystkim na pokarm. Mało tego - dokonujemy stałych napraw i remontów obiektu, zakupiliśmy nowy samochód do odławiania psów, zainstalowaliśmy komputer.

 

Jak podkreślono na konferencji - rocznie schronisko zakupuje 17 ton suchej karmy.

- Porównując zużycie karmy teraz i dwa lata temu - bo wtedy była porównywalna ilość zwierząt w schronisku - to ilość ta wzrosła o 1540 kg. To dokarmianie jest intensywniejsze, niż to było w ostatnich latach - powiedział Wiesław Kamiński.

 

Z przedstawionymi informacjami nie zgodził się obecny na konferencji Marek Dobrowolski, weterynarz od stycznia 2011 r. pracujący w schronisku.

- Zaręczam, że te zwierzęta naprawdę były niedożywione i że umierały z głodu. Teraz nie umierają, bo od lutego dawka jedzenia jest systematycznie zwiększana, od dzisiaj zwierzęta dostają dwa razy dziennie posiłek. Wcześniej dostawały raz dziennie rzadki krupnik gotowany na kościach. Karmę dostawały tylko w sobotę i niedzielę. To nie była dawka wystarczająca, szczególnie dla dużych psów, które kurczyły się w oczach i spalały nie tylko tkankę tłuszczową, ale tez mięśniową.

 

Według Marka Dobrowolskiego, w styczniu w schronisku zmarło 15 psów i kotów, w lutym 5, w marcu również 5. Pracownicy schroniska zauważyli jednak, że z prowadzonej przez weterynarza dokumentacji zgonów tych psów wynika, że wskutek wychudzenia zmarł tylko jeden pies.

 

W temacie wypowiedziała się również Amanda Chudek, inspektor ŁTOnZ:

- W ostatnim czasie zabraliśmy ze schroniska dziewięć najbardziej potrzebujących zwierzaków, cztery zostały przejęte przez fundację. Wszystkie fundacje były przerażone niedożywieniem tych zwierząt. Nie jest to przypadek tylko owczarka niemieckiego czy charta, ale także dobermanki i innych zwykłych kundelków.

 

Jaka jest prawda?


W dniu 11 marca 2011 r. w schronisku przeprowadzona została kontrola, w której uczestniczyli przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Łodzi.

 

Podczas kontroli stwierdzono m.in. niedożywione psy w niektórych boksach, niezgodność stanu zwierząt w rejestrze ze stanem faktycznym oraz brak rejestru psów zaszczepionych przeciw wściekliźnie. W zaleceniach pokontrolnych znalazło się natychmiastowe zwiększenie dawki żywieniowej dla psów (dużych) i niedożywionych oraz uzupełnienie brakującej dokumentacji.

 

Po kontroli dawka żywieniowa dla wszystkich zwierząt została wzbogacona o dodatkowy posiłek - suchą karmę podawaną w godzinach porannych. O dodatkowe składniki została także wzbogacona karma gotowana.

 

Podczas konferencji obie strony broniły swojego stanowiska. Jaka jest więc rzeczywista sytuacja zwierząt w radomszczańskim schronisku?

Więcej o:
schronisko zwierzęta
Wróć na stronę główną

KOMENTARZE

PRZECZYTAJ JESZCZE