Strażacy z powiatu radomszczańskiego byli wzywani do trzech poważnych interwencji medycznych.
Strażacy interweniowali w czwartek 28 sierpnia. Jak poinformował nas starszy kapitan Marek Jeziorski, oficer prasowy KP PSP w Radomsku. Pierwsze zdarzenie miało miejsce na ulicy Narutowicza około godziny 16.40, gdzie rodzina zgłosiła znalezienie ciała mężczyzny. Na miejsce wsyłano pogotowie z Kleszczowa, a strażacy odstąpili od czynności ratowniczych ze względu na stwierdzony zgon.
- Drugie zdarzenie miało miejsce na ulicy Sucharskiego. Mama około 40-letniego mężczyzny zgłosiła atak padaczki - dodaje st. kpt. marek Jeziorski, oficer prasowy KPP w Radomsku.
Trzecie zdarzenie było najbardziej dramatyczne i miało miejsce na ulicy Kościowa około godziny 22.30. Mężczyzna w wieku około 55 lat doznał nagłego zatrzymania krążenia. Zanim przybyli strażacy, osoby postronne rozpoczęły reanimację. Ratownicy kontynuowali działania przez 25 minut, używając defibrylatora aż 8 razy, co podkreśla znaczenie szybkiego użycia tego urządzenia w ratowaniu życia.
- Od początku tego roku strażacy wyjeżdżali już 60 razy do podobnych interwencji, podczas gdy w całym ubiegłym roku było ich 56 - dodaje Marek Jeziorski.
Jak podkreśla starszy kapitan Marek Jeziorski, oficer prasowy KP PSP w Radomsku, defibrylator naprawdę może uratować życie. Warto korzystać z tego urządzenia, ponieważ jego użycie pozwala przywrócić funkcje życiowe osoby, u której doszło do nagłego zatrzymania krążenia, i znacząco zwiększa szanse na przeżycie.





