Sebastian Majtczak przed sądem w Piotrkowie. Nie przyznaje się do spowodowania tragedii na A1

Sebastian Majtczak przed sądem w Piotrkowie. Nie przyznaje się do spowodowania tragedii na A1 Fot. pixabay.com

W Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczął się proces Sebastiana Majtczaka oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęły trzy osoby. Mężczyzna nie przyznał się do winy.

Na początku swoich zeznań Sebastian Majtczak powiedział, że nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Zaznaczył, że będzie odpowiadał tylko na pytania sądu oraz swojego obrońcy wyrażając brak zaufania do prokuratury. Dodał, że miał poczucie, iż nikt mu nie uwierzy jeśli jego relacja nie będzie zgodna z narracją aktu oskarżenia.

Mówił także, że był zrezygnowany i rozważał dobrowolne poddanie się karze, mimo przekonania o swojej niewinności. Wyraził nadzieję, że sąd dopuści nowe opinie biegłych, które pomogą dogłębnie zbadać sprawę wypadku. Podkreślił, że jest pewny, iż nie przekroczył prędkości 300 km/h i nie stracił panowania nad pojazdem.

Świadek, który zeznawał podczas posiedzenia sądowego powiedział, że w momencie wypadku spał w busie i nie widział bezpośrednio samego zdarzenia. Obudził go kierowca busa, gdy zobaczyli płonący samochód. Świadek opisał, iż kierowca busa próbował otworzyć drzwi, ale klamka odpadła z powodu wysokiej temperatury. 

Próbował stłuc szybę, ale ogień szybko się rozprzestrzeniał, co uniemożliwiło udzielenie pomocy znajdującej się wewnątrz kobiecie. W końcu stwierdzono, że pożar był zbyt rozwinięty, aby podjąć skuteczne działania.

Sebastian Majtczak jest oskarżony o spowodowanie wypadku drogowego na autostradzie A1, w wyniku którego zginęło małżeństwo oraz ich pięcioletni syn. Kierowane przez 34-letniego obecnie łodzianina BMW wpadło na osobówkę, którą z wakacji nad morzem wracało małżeństwo z województwa śląskiego. Para i ich 5-letni syn ponieśli śmierć na miejscu. Grozi mu kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Więcej o:
piotrków trybunalski proces oskarżony sąd
Wróć na stronę główną

PRZECZYTAJ JESZCZE