Od ponad 20 lat Radomszczańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami ratuje, leczy i daje schronienie tym, których los skazał na cierpienie. Przez ręce wolontariuszy przeszły tysiące zwierzą. Każde z nich z własną historią, bólem i nadzieją, że człowiek potrafi być dobry.
Dziś to Towarzystwo samo potrzebuje pomocy. Kociarnia przy ul. Wyszyńskiego, w której obecnie przebywa ponad 70 kotów. Wiele jest starszych, chorych i niepełnosprawnych musi zostać opuszczona. Lokal, udostępniony przez miasto przy miejskiej ciepłowni, zostanie zlikwidowany w związku z budową spalarni. Do końca roku wszystkie zwierzęta muszą znaleźć nowe miejsce.
Część kotów mogłaby trafić do schroniska, ale dla wielu z nich oznaczałoby to cierpienie, a nawet śmierć. To zwierzęta delikatne, wymagające opieki i spokoju w schroniskowych warunkach nie przetrwają.
- Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie sytuacji, w której koty miałyby stracić ten dach nad głową. Nie wiem co miałabym z nimi począć. Nie wiem, czy mi ktoś zaproponuje jakieś mądre rozwiązanie. Z doświadczenia wiem, że zwykle w takich chwilach nie obchodzi nikogo dalszy los kotów. Jeśli nie znajdzie się dla moich podopiecznych lokal zastępczy, będę musiała poszukać im domów tymczasowych. Zrobić akcję w Internecie z informacją, że szukamy domów na cito. Aby oddać jak największą liczbę do adopcji - mówi cytowana przez Gazetę Radomszczańską Andżelika Chodorek, prezes Radomszczańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami
Towarzystwo nie ma obecnie żadnego innego lokalu ani zaplecza, które pozwoliłoby im przetrwać zimę.





