Kominiarz to nie piekarz. Na biało nie chodzi

Kominiarz to nie piekarz. Na biało nie chodzi Fot. pixabay.com

Gdy ktoś widzi kominiarza , to łapie się za guzik, ale chyba dopiero później zastanawia się jaki jest stan przewodów kominowych w jego domu i myśli o jego wizycie.

- Tak jest. Łapie się za guzik, później szuka osoby w okularach, chociaż w moim przypadku dwa są w jednym, bo noszę okulary – z  humorem komentuje Włodzimierz Paś, mistrz kominiarski z Radomska.

Przypadkowe spotkanie z kominiarzem, to również moment, że ktoś przypomina sobie o tym w jakim stanie jest jego komin i prosi o telefon lub  kontakt. Dzisiaj, zdaniem kominiarza, świadomość społeczeństwa jest większa. Chociaż nie wszyscy zdaja sobie sprawę do jakiej tragedii może doprowadzić zapchany komin.

- Sadza, która się osadza się w kominie, a nie daj Boże zapali się, osiąga w kominie temperaturę ponad tysiąc stopni i gdy komin jest przyblokowany, to niestety rozrywa go i tragedia gotowa - przestrzega Włodzimierz Paś.

Wbrew pozorom zawód kominiarza odradza się. W oddziale skierniewicko-łódzkim, który skupia 45 kominiarzy, skład osobowy systematycznie się powiększa. Ale nie każdy może być kominiarzem.

- Lęk wysokości dyskwalifikuje każdą osobę, która chciałaby zostać kominiarzem - zauważa Włodzimierz Paś.

Rozmowa z mistrzem kominiarskim, w piątek 4 grudnia, na portalu Radomsko 24.pl, w programie „Staszczyk niezależnie”, o godz. 19.45.

Więcej o:
kominiarz radomsko staszczyk niezależnie
Wróć na stronę główną

KOMENTARZE

PRZECZYTAJ JESZCZE