Kempski: „Największe marzenie? Zagrać w reprezentacji Polski”

Kempski: „Największe marzenie? Zagrać w reprezentacji Polski” Fot. M. Patalan

Mateusz Kempski, 18-latek z Radomska, podpisał kilka dni temu pierwszy profesjonalny kontrakt z GKS-em Bełchatów. Były zawodnik Mechanika Radomsko i Skry Częstochowa grał dotychczas w rezerwach bełchatowskiego klubu, a gdyby nie kontuzja być może zadebiutowałby w pierwszej drużynie już wiosną tego roku. W rozmowie z naszym portalem mówi o swoich początkach, piłce nożnej i planach na najbliższą przyszłość.

Radomsko24.pl: Jan Benigier, Sławomir Majak, Jacek Krzynówek i Cezary Stefańczyk – wiesz, co ich wszystkich łączy?
Mateusz Kempski: Są z Radomska i grali w piłkę?

I jako jedni z nielicznych wypłynęli na szerokie wody. Zamierzasz do nich dołączyć?
Na pewno chciałbym. Fakt, niewiele osób z naszego miasta osiąga sukcesy w futbolu. Czym to jest spowodowane? Na to pytanie niestety nie umiem odpowiedzieć.

Cofnijmy się o 11 lat, do 2010 r. To właśnie wtedy zacząłeś grać w RAP-ie Radomsko. Jak właściwie tam trafiłeś?
Na pierwszy trening zabrali mnie moi rodzice. Tamte zajęcia odbywały się w Mechaniku, a prowadził je trener Marek Kozak. Na początku była to oczywiście zabawa z piłką, dopiero później zacząłem bardziej poważne treningi. W późniejszym okresie trafiłem pod skrzydła Krzysztofa Kowalskiego, który wiele mnie nauczył, zarówno pod względem piłkarskim, jak i mentalnym.

Później trafiłeś do UKS Mechanik Radomsko.
Tak, ale tylko na chwilę. To był krótki epizod, trwał jakieś 3 miesiące. Podczas turnieju w Olsztynie wypatrzył mnie trener Bański, swego czasu zresztą zawodnik RKS-u. Zaprosił mnie i dwóch innych chłopaków na testy do Skry Częstochowa.

Przy stadionie na ul. Loretańskiej spędziłeś już trochę więcej czasu.
Grałem tam przez 5 lat, od 2014 do 2019 r. W pierwszych dwóch latach na treningi wozili mnie moi rodzice, co z pewnością wymagało od nich sporych wyrzeczeń. Później zacząłem jeździć pociągiem: wsiadałem do niego ze swoim rowerem, a później dojeżdżałem nim na stadion w Częstochowie. Całe moje życie kręciło się wokół piłki – najpierw szedłem do szkoły, później na pociąg, a do domu wracałem późnym wieczorem. Starałem się przy tym nie zaniedbywać nauki, więc często siedziałem nad lekcjami do późnej nocy.

Czytaj także: Mateusz Kempski z Radomska podpisał kontrakt z GKS-em Bełchatów

W 2019 r., po skończeniu gimnazjum, zdecydowałeś się na wybór szkoły w Bełchatowie i przejście do tamtejszego GKS-u. W jaki sposób dołączyłeś do zespołu? Ktoś cię wypatrzył?
Nie, sam tam aplikowałem. Liceum, które wybrałem, ściśle współpracuje z GKS-em. Dwa lata temu zgłosiłem się do trenera Adriana Teodorczyka. Powiedział mi przez telefon, że spóźniłem się na testy sprawnościowe, ale ponieważ zobaczył, że gram na „9” (najbardziej wysunięty ofensywny napastnik, popularnie nazywany właśnie „dziewiątką” – dop. red.) postanowił sprawdzić mnie i kilku innych chłopaków. Po tygodniu treningów z jego grupą uznał, że chciałby mnie w swojej drużynie.

Wtedy trafiłeś do drugiej drużyny GKS-u?
Na początku to był zespół juniorów, dopiero później cały rocznik przemianowano właśnie na GKS II Bełchatów i wystawiono w lidze okręgowej.

Już kilka miesięcy temu mówiło się jednak, że mógłbyś wystąpić w pierwszej drużynie. Co stanęło temu na przeszkodzie?
Kontuzja barku, której nabawiłem się podczas jednego z meczów sparingowych. Zawodnik Warty Sieradz mnie sfaulował, a ja wyjątkowo niefortunnie upadłem. Wyeliminowało mnie to z gry na pewien czas.

Teraz łatwiej jest ci łączyć naukę z grą?
Zdecydowanie łatwiej, bo mam wszystko na miejscu. Szkoła, bursa i budynek klubu znajdują się w obrębie 2-3 kilometrów. Komunikację ułatwia też transport publiczny, który w Bełchatowie jest darmowy. W tym roku idę do klasy maturalnej, więc tym bardziej cieszę się, że nie będę musiał marnować tak wiele czasu na dojazdy.

W ubiegłym sezonie GKS spadł z I ligi. Na pewno byłeś już na pierwszych przygotowaniach do nowego sezonu. Powiedz: czy czujesz w tej drużynie chęć szybkiego awansu?
Warto zacząć od tego, że w GKS-ie jest teraz sporo nowych zawodników. Wielu dołączyło do nas już po spadku, więc ciężko jednoznacznie powiedzieć, jakie oni mają założenia. Z pewnością jednak jako klub będziemy się starali wykręcić dobry wynik.

Czyli będzie bitwa o awans?
Prywatnie bardzo bym tego chciał.

Zdradzisz kulisy waszych przygotowań?
Nasze treningi są bardzo różnorodne. Mamy zajęcia siłowe, taktyczne, mobilnościowe, a także stricte piłkarskie. Bardzo ważne są również odprawy mentalne.

Na czym one polegają?
Odprawy mentalne łączą się z taktycznymi. Kiedy trener przedstawia nam taktykę, to jednocześnie stara się zmotywować nas do gry. Chodzi o to, żebyśmy za każdym razem dawali z siebie 100%, nawet na treningach.

Wcześniej grałeś w lidze okręgowej, teraz – w II lidze. Czujesz na sobie presję? W końcu to przeskok o dwa poziomy rozgrywkowe.
Presji nie, bardziej ekscytację. Jestem naprawdę szczęśliwy, że GKS chce mnie sprawdzić. Postaram się ich nie zawieść.

Podpatrywałeś już, jak grają wasi ligowi rywale?
W zeszłym sezonie śledziłem poczynania Skry Częstochowa, jako że to mój były klub. Ich oczywiście już w II lidze nie ma, bo awansowali na zaplecze Ekstraklasy, ale wiem mniej więcej, na jakim poziomie grają zawodnicy na tym poziomie rozgrywkowym. Pamiętać jednak należy, że w tym sezonie z pewnością nastąpi wiele zmian kadrowych.

Planowałeś już, co będziesz robił, gdy wygaśnie twój kontrakt z GKS-em?
Na razie o tym nie myślałem. Jestem podekscytowany tym, że kilka dni temu podpisałem z klubem swój pierwszy profesjonalny kontrakt. Będzie on obowiązywał przez dwa lata. Jeszcze nie wiem, co zrobię później. Oczywiście chcę grać o wiele wyżej i być może uda się to z GKS-em, natomiast na razie chcę skupić się na tu i teraz.

W klubie występujesz z numerem „18”. Ma to jakąś symbolikę?
Tak właściwie to nie. No, może trochę. Kiedy przyszedłem do klubu, trener kazał mi wybierać spomiędzy dwóch dostępnych: „15” i „18”. Wybrałem ten drugi, ponieważ skojarzyło mi się, że 1+8 daje 9.

Przypomina mi to historię pewnego piłkarza z ligi włoskiej, który chciał grać z „9” na plecach, ale numer ten był zastrzeżony…
…więc postanowił wziąć „18” i wstawić plusika pomiędzy nie. Znam tę historię.

A jakie jest twoje największe piłkarskie marzenie?​
Zagrać w reprezentacji Polski.

Rozmawiał Mateusz Patalan.

Więcej o:
mateusz kempski gks bełchatów sport futbol piłka nożna transfer II liga wywiad
Wróć na stronę główną

KOMENTARZE

PRZECZYTAJ JESZCZE