Radomsko, Łódzkie 23.3o Sobota, 20 Lipca 2019
ważne informacje
  • 08:07 Ograniczenie w dostawie ciepłej wody czytaj dalej
  • 16:07 Zagłosuj na Radomsko w konkursie Planete+ „Twoje miasto z góry” czytaj dalej

Sylwestrowe i noworoczne interwencje Straży Pożarnej

Miasto

Radomszczańscy strażacy oceniają, że Sylwester i Nowy Rok przebiegł w Radomsku i na terenie powiatu bardzo spokojnie. Obyło się bez poważniejszych interwencji.

Radomszczańscy strażacy oceniają, że Sylwester i Nowy Rok przebiegł w Radomsku i na terenie powiatu bardzo spokojnie. Obyło się bez poważniejszych interwencji.
Foto ilustracyjne/archiwum Radomsko24.pl
W noc sylwestrową na terenie naszego powiatu nie było żadnych pożarów. Strażacy wyjeżdżali dwa razy do zdarzeń drogowych.

Pierwsze z nich miało miejsce w Stanisławicach, gm. Gidle. - Około  1:30 dyżurny otrzymał zgłoszenie o samochodzie osobowym, który po dachowaniu znajdował się na polu przy drodze - mowi mł. kpt. Artur Bartosik, rzecznik KPPSP Radomsko.  Strażacy, pomimo przeszukania pobliskiego terenu, nie zastali w miejscu zdarzenia osób podróżujących tym pojazdem - dalsze czynności prowadzi policja.

Drugie zdarzenie w sylwestrową noc to kolizja samochodu osobowego w Jankowicach, gm. Ładzice. - Tam samochód osobowy wjechał do przydrożnego rowu. Strażacy udzielili pomocy poszkodowanemu kierującemu pojazdem, który doznał urazu dłoni - informuje rzecznik.

Nowy Rok nie zaczął się szczęśliwie dla mieszkańca Korytna w gm. Masłowice. Wczesnym popołudniem właściciel zawiadomił miejscową OSP, że pali się jego drewniany dom. Strażacy ochotnicy miejscowej jednostki przystąpili do gaszenia, jednocześnie została zawiadomiona Komenda PSP w Radomsku.

- Spaleniu uległa część drewnianej konstrukcji dachu budynku, belek stropowych i ścian budynku. Wstępnie straty oszacowano na ok. 50 tys. zł. Właściciel posesji doznał poparzeń twarzy i szyi, w związku z czym, po opatrzeniu ran przez strażaków i ratowników medycznych, został zabrany do szpitala w Radomsku. Działania, w których zaangażowanych było 23 strażaków, trwały ponad 3 godziny - mówi Artur Bartosik.

komentarze