Radomsko, Łódzkie 7.7o Niedziela, 17 Listopada 2019

Program in vitro. Nie dla radomszczan?

Miasto
Beata Januszewska

31 maja, rada miejska podjęła uchwałę o dofinansowaniu metody in vitro dla mieszkańców Radomska. Najwyraźniej komuś taki stan rzeczy się nie spodobał i wysłał donos do wojewody łódzkiego, kwestionując legalność uchwały i samego projektu.

Do radomszczańskiej Rady Miasta 1 lipca, wpłynęło pismo od wojewody łódzkiego Zbigniewa Rau, w którym to prosi o wyjaśnienie kwestii podjęcia uchwały dofinansowania przez miasto metody in vitro (o temacie pisaliśmy tutaj). Rada na odpowiedź miała 5 dni. Przewodniczący Rafał Dębski, na pismo już odpowiedział.

- Były trzy zarzuty: że to pismo było rozpatrywane jako petycja a nie wniosek, a przecież wyraźnie jest napisane że mieszkanki wnioskują, czyli wniosek. Drugi zarzut, że nie ma adresu wnioskodawcy, w czym nie widzę problemu żeby go ustalić, tym bardziej że wnioskująca jest byłą radną miejską i znaliśmy jej adres i ja na jej adres wysłałem odpowiedź w sprawie decyzji jaką rada podjęła. I trzecia kwestia, dla mnie zupełnie absurdalna, że są to kwestie polityczno-społeczne. Jak dla mnie to nie. Może ideologiczne, dla kogoś to tak, ale na pewno nie polityczno-społeczne. W projekt zaangażowały się mieszkanki miasta zbierały podpisy, więc nie wiem skąd ten pomysł. Przecież nikogo nie zmuszamy tą uchwałą do skorzystania z tego programu
- powiedział w rozmowie z nami Rafał Dębski.

Przewodniczący rady, przyznaje również, że jest już zainteresowanie radomszczanek, dofinansowaniem tej metody.

- Muszę też powiedzieć, że miałem już kilka wizyt mam, które pytały kiedy mogłyby skorzystać. Także mieszkańcy na to czekają i liczą. Kiedy widzę ich radość, że taka możliwość w naszym mieście się zrodziła to aż łza w oku się kręci. Wojewoda ma 30 dni na podjęcie decyzji, jednak tak naprawdę decyzję może podjąć w każdej chwili. Nie chcę się dopatrywać jakiejś złej woli ze strony wojewody, także liczę że wszystko dobrze się ułoży
-mówi przewodniczący Rafał Dębski.

Jedna z pomysłodawczyń projektu Magdalena Spólnicka, w rozmowie z nami powiedziała, że spodziewała się zawirowań wokół kontrowersyjnego tematu, jakim jest in vitro i ma tylko nadzieję, że wojewoda podejdzie do sprawy merytorycznie, odrzucając na bok ideologię.

- Nie znam treści wniosku o wszczęciu postępowania, jaki wpłynął do urzędu od wojewody łódzkiego, ale z doniesień medialnych wiem, że wniosek przeze mnie złożony zawiera rzekome braki, jak np. brak adresu wnioskodawczyni, czyli mojego. Uważam, że to nie jest problem w ustaleniu tego, tym bardziej, że byłam obecna na sesji rady miejskiej. Nie zgadzam się również z tym by program o in vitro był traktowany jako społeczno-polityczne działanie. Należy to uznać za typowe działanie samorządowe, realizujące politykę prorodzinną. W momencie wygaśnięcia rządowego programu w 2016 roku, to właśnie samorządy przejęły programy dofinansowania metody in vitro. Dlatego też wniosek złożyłam wraz z koleżankami do Rady Miejskiej, to w jej kompetencji leży prawo miejskie. Jednak nie jestem zaskoczona. Spodziewałyśmy się tego z oczywistych względów. Mam tylko nadzieję, że uda się przebrnąć przez te trudności i po tych perturbacjach mieszkańcom Radomska dane będzie skorzystać z tego programu. Jaką decyzję podejmie wojewoda, tego nie wiem, ale liczę że będzie się kierował tylko merytorycznymi przesłankami, a nie ideologicznymi, wykraczającymi tak naprawdę poza ramy polityczne
- mówi Magdalena Spólnicka.

Wprowadzony przez rząd PO-PSL w lipcu 2013 roku program refundacji in vitro został przerwany 30 czerwca 2016 roku przez rząd PiS. Został zastąpiony „Programem kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce” i potrwa do 2020 roku. Jednak już mówi się o miażdżącej różnicy w efektach – 40% skuteczności dla in vitro, 5% dla naprotechnologii, która nigdzie poza Polską, nie jest uznawana za alternatywę dla in vitro.

komentarze