W Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 1 „Mechanik” zorganizowano spotkanie z Iloną Adamską twórcą kampanii „Nie hejtuję, motywuję”.
Opowiadała o tym, iż dzieci nauczycieli i dyrektorów często nie mają łatwego życia. Sama przekonała się o tym już w szkole podstawowej, gdzie przez lata była wykluczana przez rówieśników. Nadano jej przezwisko, zarzucano donoszenie oraz niesprawiedliwe traktowanie przez nauczycieli.
Pomimo tych opinii nie mogła liczyć na żadne przywileje. Jak mówi, była odsuwana na bok i czuła się samotna tylko dlatego, że jej mama była dyrektorką szkoły. W tym samym czasie jej młodszy brat nie doświadczał podobnych sytuacji, co jak przyznała, było dla niej niezrozumiałe.
Przełomem okazała się koszykówka. Zaczęła trenować w piątej klasie szkoły podstawowej i szybko stała się to jej największa pasja. Spędziła na parkiecie 12 lat i to właśnie tam czuła się najlepiej.
- Usłyszałam o sobie, że jestem grubym, brzydkim paszcetem - mówiła Ilona Adamska, twórca kampanii „Nie hejtuję, motywuję”.
To właśnie te doświadczenia życiowe sprawiły, że zdecydowała się stworzyć kampanię społeczną „Nie hejtuję, motywuję”, której dziś jest ambasadorką.
Podczas spotkania podkreślała, że hejt to nie tylko nieprzychylne czy obraźliwe treści publikowane w internecie. To także obgadywanie, złośliwe i agresywne komentarze, nękanie, pomówienia czy zniesławienie. Zwracała uwagę również na ośmieszające materiały wideo oraz przerabianie zdjęć, także z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.
Jak zaznaczyła, skala problemu jest bardzo duża. Polska znajduje się w czołówce krajów Unii Europejskiej, jeśli chodzi o liczbę prób samobójczych wśród młodych ludzi, co pokazuje, jak poważne mogą być skutki hejtu.
- W 2025 roku liczba skutecznych samobójstw dzieci wzrosła o blisko 25% - podkreśla Ilona Adamska.
Przyczyn hejtu jest wiele. Najczęściej wynika on z potrzeby rozładowania silnych emocji, niskiej samooceny czy chęci zaimponowania innym. Często chodzi też o zdobycie popularności, bycie zauważonym, a czasem o zwykłą zemstę, bezsilność czy brak empatii.
Zwracała również uwagę, że hejt może dotyczyć praktycznie wszystkiego. Najczęściej odnosi się do cech charakteru, wyglądu, wyznania, zainteresowań czy miejsca zamieszkania. Pojawia się także w kontekście poglądów społecznych i politycznych.
Jak mówiła zmagała się z hejtem także po śmierci ojca. W tamtym okresie sama zmagała się z trudnymi emocjami, objadała się słodyczami i spotykała się z krytyką w mediach społecznościowych.
Przywołała też przykład Antka, który odebrał sobie życie z powodu stałego hejtowania przez rówieśników, oraz chłopca, który starał się zyskać akceptację kolegów drogimi butami. Pokazała w ten sposób, że hejt może prowadzić do spadku poczucia własnej wartości, smutku, wycofania, izolacji, a w skrajnych przypadkach do samookaleczeń czy samobójstwa.
- Opowiadam Wam tą historię po to, aby Was uwrażliwić. Reagujacie na hejt. Dzięki temu możecie stać się bohaterami - akcentuje Ilona Adamska.
Hejtu nie można lekceważyć, bo ma realne konsekwencje prawne. W przypadku nieletnich może to być upomnienie, nadzór kuratora, kara grzywny, a w poważniejszych sytuacjach hejt może być traktowany jako zniesławienie, zniewaga czy stalking. Nikt w sieci nie jest całkowicie anonimowy, więc działania agresywne mogą być ścigane.
Jak radzić sobie z hejtem? Przede wszystkim zachować spokój i nie reagować impulsywnie, bo hejter karmi się naszą reakcją. Warto blokować i zgłaszać agresywne komentarze lub konta, szukać wsparcia w grupach ludzi, którzy dodadzą siły, rozmawiać z zaufanymi osobami – rodzicami, nauczycielami, pedagogiem czy psychologiem. Najważniejsze jest, aby nie bać się prosić o pomoc i wiedzieć, że nie trzeba mierzyć się z hejtem samemu.





