Głąb: to jedna z trudniejszych edycji Szlachetnej Paczki

Głąb: to jedna z trudniejszych edycji Szlachetnej Paczki Fot. Kamil Głąb

Szlachetna Paczka pomaga tysiącom rodzin już od prawie dwudziestu lat. Jak możemy przeczytać na oficjalnej stronie internetowej projektu, celem wolontariuszy jest mądra pomoc – taka, która pozwoli rodzinom na wyrwanie się z biedy, a nie uzależni je od pomocy innych ludzi. O wolontariacie i wyjątkowej edycji SP rozmawiamy z Kamilem Głąbem, liderem rejonowym Szlachetnej Paczki w Radomsku.

Radomsko24: Jaki wpływ na waszą działalność miała w tym roku pandemia?
Kamil Głąb: Spory. Na pewno jest to jedna z trudniejszych edycji Szlachetnej Paczki. W tym roku nie dość, że mamy problemy z dotarciem do rodzin, to na dodatek wiele z nich odmówiło udziału w projekcie ze strachu przed koronawirusem. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że zapewniamy wolontariuszom takie środki bezpieczeństwa jak maseczki czy płyn dezynfekujący. Dodatkowo przeprowadzamy telefoniczny wywiad zdrowotny, żeby upewnić się, że w ani w rodzinie, ani w jej otoczeniu nie było przypadków COVID-19. Dopiero wtedy możemy zacząć naszą pracę.

Wiem, że w poprzednim roku narzekaliście na niewielką liczbę wolontariuszy. W tym roku również jest problem ze zgłoszeniami?
Rok temu rzeczywiście było nas trochę za mało, jeśli wziąć pod uwagę liczbę rodzin, jednak w tym jest mniej więcej jeden wolontariusz na jedną rodzinę. Mówiąc precyzyjniej, w tej edycji będzie 20 rodzin i 20 wolontariuszy, gdzie w poprzedniej było 60 rodzin i 15 wolontariuszy.

To dobra wiadomość?
Cóż, chyba jednak wolałbym pomóc większej licznie rodzin, nawet gdybym miał mieć mniej wolontariuszy.

Wolontariusze chodzą do rodzin pojedynczo czy w większych grupach?
Zawsze są to dwie osoby. Wolontariusz główny, czyli opiekun rodziny, oraz wolontariusz towarzyszący. Chodzi o to, by uzyskać dwa różne spojrzenia. Więcej widzimy i słyszymy, gdy jesteśmy we dwóch. Jeżeli wolontariusze podejmą wspólną decyzję o włączeniu rodziny do Szlachetnej Paczki, to wtedy problemu nie ma, po prostu taką rodzinę włączamy. Jeśli jednak wolontariusze nie są w swojej ocenie zgodni, to wtedy decyzję podejmuje lider rejonu.

Jakich rodzin poszukujecie do Szlachetnej Paczki?
Wszystkich, które w jakiś sposób ucierpiały podczas pandemii albo mają problem z nowy startem w życiu. Poszukujemy też osób samotnych, starszych, schorowanych – te historie są naprawdę różne.

Rodzina sama może zgłosić się do udziału w Szlachetnej Paczce?
Nie. Muszą to zrobić osoby trzecie, na przykład sąsiedzi czy też instytucje państwowe: MOPS, GOPS, czasami mamy nawet zgłoszenia ze szkół. W tym roku 16 zgłoszeń pochodzi z MOPS-u, a 4 od osób prywatnych.

Kiedy wolontariusze zaczynają swoją pracę?
W momencie, gdy rodziny znajdują się już w bazie danych, czyli jakoś we wrześniu. Wtedy ja, jako lider, przydzielam wolontariuszy do rodzin, którymi mają się opiekować. Później wolontariusze kontaktują się z nimi, zadają kilka pytań i umawiają się na spotkanie. Chodzi o to, by przeprowadzić pogłębiony wywiad: co się dzieje, czego rodzinie potrzeba, dlaczego są w takiej, a nie innej sytuacji, itd.

Co się dzieje po tej rozmowie wstępnej?
Wolontariusz wprowadza do systemu wszystkie dane, które uzyskał od rodziny, oczywiście dbając o pełną anonimowość…

…anonimowość? To znaczy?
Nikt poza wolontariuszem i liderem nie zna tych danych. Później, w kolejnych etapach, gdy tworzony jest tzw. opis rodziny, wolontariusz zmienia takie wrażliwe informacje jak np. imiona członków rodziny. W bazie rodzin, którą widzą darczyńcy, nie ma prawdziwych personaliów. Historie, o których można tam przeczytać, są jednak prawdziwe w 100%. Chodzi nam o to, żeby uniknąć stygmatyzacji rodzin oraz by rodzina była anonimowa. Nie chcemy, żeby ich sąsiedzi z przekąsem mówili: „A, bo oni to nic nie robią, a jeszcze pomoc dostali!”.

Pracujecie z rodzinami po Weekendzie Cudów?
Spotykamy się potem z rodzinami jeszcze dwa-trzy razy. Pierwsza wizyta ma miejsce tuż po nowym roku: sprawdzamy, czy u rodziny wszystko jest w porządku. Jakiś miesiąc później również staramy się spotkać z członkami rodziny i ocenić, czy udało im się zrealizować cele, które sobie wyznaczyli dołączając do projektu. Pytamy wtedy, czy nie jest im potrzebna jeszcze jakaś pomoc. Dzielimy się też spostrzeżeniami w gronie wolontariuszy: co zauważyliśmy, na co zwróciliśmy uwagę, na co warto uważać w przyszłym roku itd. Dokonujemy takiej ewaluacji, żeby w następnej edycji pomagać jeszcze skuteczniej.

Gdy rodzina mówi, że potrzebna jest im dodatkowa pomoc, to o co zazwyczaj prosi?
Czasem ktoś nie wie jak złożyć jakiś wniosek do urzędu miasta, innym razem chce zrobić w swoim domu kanalizację i nie wie, gdzie z tym pójść – zazwyczaj są to takie drobne sprawy życia codziennego, w których staramy się pomóc.

Jakimi cechami powinien wyróżniać się wolontariusz?
Powinien być otwarty, wyrozumiały, kontaktowy i mieć dużą wrażliwość. Potrzebna jest też silna psychika, bo te historie bywają naprawdę szokujące. Czasami trzeba być twardym na zewnątrz, ale miękkim w środku.

Wolontariusze przechodzą jakieś szkolenie?
Oczywiście. Proces rekrutacji rozpoczyna się rozmową potencjalnego wolontariusza z liderem rejonu. Lider wyjaśnia, na czym będzie polegał wolontariat i daje kandydatowi kilka dni na przemyślenie, czy na pewno chce zostać wolontariuszem. Jeśli tak, lider kierują go na wdrożenie, które w tym roku odbywa się zdalnie. Na takim wdrożeniu wolontariusz dowiaduje się dokładnie, jak będzie wyglądała jego praca, jak powinien rozmawiać z rodziną czy też na co powinien zwracać uwagę. Po wdrożeniu kandydat przechodzi test – dopiero gdy go zda, staje się pełnoprawnym wolontariuszem.

Od ilu lat działasz w Szlachetnej Paczce?
To moja druga edycja jako wolontariusz i pierwsza, w której jestem liderem.

Kim byli członkowie twojej pierwszej rodziny?
To była córka z mamą. Mama była chora, a córka się nią zajmowała. Historia była dosyć wzruszająca, tak samo zresztą jak moment przekazania paczek – rodzina wyraziła bowiem zgodę na to, żeby przy przekazaniu obecny był darczyńca. Ubiegłoroczna edycja pokazała mi, że nawet niewiele czyniąc, można zdziałać wiele dobrego.

Czego powinni wystrzegać się darczyńcy podczas przygotowywania paczki?
Na pewno nie wolno do takich paczek dawać żadnych produktów krótkoterminowych, jak np. wędliny niepakowane hermetycznie. Tak właściwie to odradzamy nawet wkładanie tych hermetycznie zapakowanych, bo wiadomo, że zanim paczka trafi do rodziny, to przynajmniej jedną dobę będzie musiała przeleżeć w magazynie. To, co się w niej znajduje, musi przetrwać minimum 24 godziny w temperaturze pokojowej. No i, co raczej oczywiste, nie wolno do paczki wkładać żadnych używek, takich jak alkohol czy papierosy.

Co zazwyczaj znajduje się w paczkach?
Darczyńcy zawsze są informowani o potrzebach rodziny, a te bywają zróżnicowane. Zwykle jednak prosimy o chemię i podstawowe produkty żywnościowe: makaron, mąkę, cukier itd.

Jaka jest najlepsza część tej pracy?
Uśmiech rodziny podczas Weekendu Cudów. Zdecydowanie.

Rozmawiał Mateusz Patalan.

Więcej o:
szlachetna paczka kamil głąb pomaganie wolontariat
Wróć na stronę główną

KOMENTARZE

PRZECZYTAJ JESZCZE