Felieton Pawła Bery. Wiemy, że nic nie wiemy?

Felieton Pawła Bery. Wiemy, że nic nie wiemy? Fot. pixabay

Miało być tak wspaniale. Internet miał otworzyć dostęp do wiedzy na niewyobrażalną dotąd skalę. Miał stać się miejscem wymiany wszelakich informacji, myśli czy najrozmaitszych idei… I nawet stał się takim miejscem… Tyle tylko, iż równocześnie stał się miejscem wszelakich manipulacji – także na niewyobrażalną dotąd skalę. Jak się okazuje, manipulować można nawet najprostszymi faktami przy pomocy fake newsów, a co dopiero, gdy chodzi o preferowane idee, wartości czy w ogóle – szeroko rozumiany dyskurs społeczny.

Rozmyślając nad przyczynami i mechanizmami takiego zakłamywania rzeczywistości, jąłem uświadamiać sobie zadziwiającą adekwatność pewnego cytatu z eseju Jean-François Revela, który tego typu manipulacje na opinii publicznej śmiał nazwać „terroryzmem intelektualnym”. Otóż ten francuski filozof pisał:

Terroryzm intelektualny to sposoby, jakimi posługują się ludzie, którzy bardzo dobrze wiedzą, że nie mają racji. Posługują się tymi sposobami dla własnych korzyści, dla obrony swoich interesów i dla blokowania zarzutów pod swoim adresem. Ich metody są brudne, ale oni innych metod nie znają.

Innymi słowy: ilekroć mamy do czynienia z jakoś dziwnie kłócącymi się z naszym zdroworozsądkowym pojmowaniem informacjami czy opiniami, możemy zacząć zastanawiać się, komu i dlaczego może zależeć na propagowaniu tychże fake newsów i przekłamanych opinii. Albo nawet możemy spróbować podociekać: jaka grupa interesów za tym stoi i co ewentualnie ma do ukrycia.

Wydawałoby się, że nie ma już dla nas, zwyczajnych użytkowników mediów elektronicznych ratunku przed tymi niezliczonymi obłudnikami, którzy swoje wyrachowane działania rzekomo podejmują w imię wolności słowa, a nawet – o, zgrozo – dobra ogółu. I ja faktycznie twierdzę, iż szansa na znaczące uwiarygodnienie dyskursu społecznego czy w ogóle sfery informacji jest znikoma… Jednak uważam również, że nie mamy innego wyjścia, jak tylko przy użyciu dostępnych także w Internecie, odpowiednich narzędzi dociekać faktycznego stanu rzeczy. A tam, gdzie jeszcze ma to sens, możemy przy użyciu podpartych logicznymi wywodami, niezbitych argumentów, krok po kroku wyprostowywać coraz to kolejne przekłamania, demaskować manipulacje oraz obnażać niegodne intencje siewców medialnego zamętu.

Więcej o:
internet paweł bera felieton
Wróć na stronę główną

PRZECZYTAJ JESZCZE