Od początku bieżącego roku szkolnego w polskich szkołach wprowadzono edukację zdrowotną jako nowy przedmiot. Nie jest on obowiązkowy. O u udziale dzieci w zajęciach decydują rodzice, wyrażając na to zgodę. Postanowiliśmy zapytać mieszkańców Radomska, jak oceniają ten pomysł i czy ich dzieci będą uczęszczać na nowe lekcje.
Edukacja zdrowotna pojawiła się w programie w związku z rosnącymi potrzebami w zakresie kształtowania prozdrowotnych postaw młodzieży. Jak podkreślają eksperci, zajęcia mają uczyć m.in. dbania o zdrowie fizyczne i psychiczne, radzenia sobie ze stresem czy podejmowania świadomych decyzji w kwestiach stylu życia.
Jak mówi pani Anna, mama Patrycji, uczennicy siódmej klasy szkoły podstawowej, zdecydowanie popiera uczestnictwo swojej córki w zajęciach edukacji zdrowotnej. Już wyraziła zgodę na to, aby Patrycja brała w nich udział. Jak wskazała, przeczytała całą podstawę programową i nie znalazła w niej żadnych treści, które mogłyby być w jakikolwiek sposób szkodliwe
- Szkoda tylko, że politycy prawicy, łącznie z Kościołem, próbują robić z tego temat polityczny. Tak nie powinno być - ocenia p. Anna, mieszkanka Radomska.
Z kolei pan Tomasz, tata Michała, ucznia pierwszej klasy szkoły średniej, podkreśla, że co do zasady nie jest przeciwny wprowadzeniu edukacji zdrowotnej do szkół. Jak jednak zaznacza, uczniowie szkół średnich i tak mają już zbyt wiele godzin lekcyjnych.
- Chociażby z tego względu mój syn nie będzie chodził na te zajęcia - tłumaczy p. Tomasz, mieszkaniec Radomska.
Natomiast małżeństwo, pan Andrzej i pani Aleksandra, rodzice dwójki dzieci, jednego w szkole średniej, drugiego w podstawowej przyznają otwarcie, że nie wyrażą zgody na udział swoich dzieci w edukacji zdrowotnej.
- Nasze dzieci nie chcą chodzić na ten przedmiot, a skoro jest on nieobowiązkowy i w planie wypada zwykle na ostatniej godzinie lekcyjnej, nie widzimy potrzeby, by je na siłę zostawiać w szkole - akcentują rodzice dzieci.
Minister edukacji Barbara Nowacka podczas wywiadu w jednym z programów publicystycznych zapowiedziała, że najprawdopodobniej od przyszłego roku szkolnego edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym.
- W Ministerstwie uważaliśmy, i stoję na tym stanowisku cały czas, że ten przedmiot powinien być obowiązkowy - podkreśliła Barbara Nowacka, minister edukacji narodowej.
Minister zwróciła uwagę, że podstawa programowa dotycząca edukacji zdrowotnej została opracowana w odpowiedzi na apel różnych środowisk: medycznych, organizacji pozarządowych, nauczycieli, rodziców czy pacjentów, domagających się wprowadzenia do szkół przedmiotu, który uczyłby, jak dbać o zdrowie już od najmłodszych lat. Jak podkreśliła, wokół edukacji zdrowotnej narosło wiele emocji i niepotrzebnego hałasu, a cała sprawa została wciągnięta w politykę.
Minister apelowała o uspokojenie nastrojów i rzeczowe podejście do tematu. Dodała również, że ministerstwo daje rok na sprawdzenie, czy przedmiot się przyjął, a także na obalenie mitów, stereotypów i kłamstw szerzonych wokół niego głównie przez polityków prawicy oraz Kościół.





