Bełchatów czeka transformacja energetyczna. Ekspert: „Węgiel, jako surowiec energetyczny, nie ma w Unii Europejskiej żadnej przyszłości”

Bełchatów czeka transformacja energetyczna. Ekspert: „Węgiel, jako surowiec energetyczny, nie ma w Unii Europejskiej żadnej przyszłości” Fot. J. Paszewski

Kompleks energetyczny w Bełchatowie to największy pracodawca w województwie łódzkim – obecnie pracuje w nim ponad 8 tys. osób. W przeciągu kilkunastu lat ma on być jednak stopniowo wygaszany, by całkowicie zakończyć swoją działalność w roku 2038. Silnie uzależniony od wydobycia węgla brunatnego region będzie musiał przejść energetyczną, ekonomiczną i społeczną transformację. O skali wyzwań, które na nas czekają, rozmawiamy z Jakubem Wiechem, zastępcą redaktora naczelnego portalu Energetyka24.pl

Radomsko24.pl: Dlaczego zakłady PGE w Bełchatowie mają zostać zamknięte do końca lat 30.?

Jakub Wiech: Ponieważ elektrownia, powiązana z funkcjonującą w pobliżu kopalnią, jest najbardziej emisyjnym wytwórcą prądu w całej Unii Europejskiej. Kompleks nie przystaje do unijnego planu osiągnięcia neutralności klimatycznej do roku 2050, w którym my, jako Polska, również bierzemy udział. To właśnie z postępami w redukcji ciężaru środowiskowego wiąże się też dostęp do unijnych funduszy.

Energetyka jest sektorem, w którym emisje mają zmniejszać się najszybciej. Dlatego też już wiele lat temu wprowadzono system handlu emisjami – PGE musi płacić za możliwość emitowania CO2 do atmosfery poprzez elektrownię w Bełchatowie. Jak już wspomniałem, jest ona największa w Europie, więc te koszty są naprawdę duże.

Jest to zatem konieczność czysto ekonomiczna: w interesie nas, jako kraju, jest przystosowanie się do nowych warunków i wytyczenie ścieżki transformacji naszej gospodarki.

A kwestie ekologiczne?

Również są bardzo istotne, zwłaszcza, że kopalnie węgla brunatnego cechują się dużym stopniem oddziaływania na lokalne środowisko. Z tego też powodu problemem jest wydawanie kolejnych zgód na poszerzanie obszaru wydobycia, aby elektrownia mogła dalej funkcjonować. Warto zresztą powiedzieć wprost: węgiel, jako surowiec energetyczny, nie ma w Unii Europejskiej żadnej przyszłości.

Podane daty zakończenia wydobycia: 2026 i 2038 r., są jednak dosyć bliskie. Czy to nie za mało czasu na przeprowadzenie transformacji?

Dla każdego regionu górniczego ta transformacja wyda się zbyt szybka. Nam na osiągnięcie neutralności klimatycznej zostało mniej niż 30 lat, ale o 55% emisje mamy uciąć już w roku 2030. I tak, to będą bardzo szybkie i drastyczne zmiany, ale wynika to w dużej mierze z naszych zaniechań w przeszłości.

Jak już pan redaktor zauważył, wygaszanie kompleksu energetycznego w Bełchatowie jest rozciągnięte na kilkanaście lat. W 2026 r. zakończone zostanie wydobycie węgla w polu Bełchatów, natomiast w 2038 – w Szczercowie. Ponadto sama elektrownia będzie wyłączana stopniowo, począwszy od roku 2030. Dzięki temu samorządy będą miały czas na zmianę lokalnego krajobrazu zawodowego i społecznego.

Gminy, które czerpią ogromne dochody z tytułu podatków lokalnych płaconych przez kopalnię i elektrownię, będą musiały pogodzić się z tym, że ten kurek zostanie zakręcony. Natomiast to musiało kiedyś nastąpić, pytanie brzmiało tylko: kiedy?

Jak rozumiem, obecnie mamy tak mało czasu także dlatego, że wcześniej politycy woleli chować głowę w piasek i udawać, że problemu nie ma?

Niestety tak. Myśmy jeszcze do niedawna żyli w przeświadczeniu, że węgiel to jest paliwo, z którego będziemy mogli korzystać przez dziesiątki lat. Nietrudno tu odnaleźć przykłady: choćby pan prezydent Andrzej Duda na szczycie klimatycznym COP 24 w Katowicach stwierdził, że węgla wystarczy nam na 200 lat. I takich deklaracji było w naszej debacie publicznej sporo.

Około 2019 r. zostaliśmy brutalnie wyrwani z tej węglowej platońskiej jaskini, gdy okazało się, że nasza energetyka kompletnie nie przystaje do realiów Nowego Zielonego Ładu zaproponowanego przez Komisję Europejską. Węgiel w Polsce się kończy – trzon górnictwa węgla kamiennego ma zostać zamknięty do 2049 r., ale myślę, że nastąpi to wcześniej.

Trochę inaczej mogą się potoczyć losy energetyki. Transformacja, która nas czeka, będzie wymagająca technologicznie. Wyzwaniem będzie zbudowanie drugiego, nisko- i zeroemisyjnego systemu, który będzie dywersyfikował nasz miks oparty na węglu, a także zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego i akceptowalnych cen energii. Węgiel jeszcze przez długie lata może pełnić rolę poduszki bezpieczeństwa, dlatego też ciężko wytypować, kiedy ostatecznie przestanie być obecny w polskiej energetyce. Prawdopodobnie jednak do jego końca jest bliżej niż dalej: rząd szacuje, że w 2040 r. może on zapewniać jedynie 11% energii elektrycznej. To robi wrażenie, zwłaszcza że obecnie odpowiada za ok. 70%.

Czy gdzieś już robiono transformację regionów górniczych na tak dużą skalę?

Można powiedzieć, że podobny proces przeszli nasi zachodni sąsiedzi, Niemcy. Od 2018 r. nie mają oni żadnych działających kopalni węgla kamiennego. Decyzja o zaprzestaniu wydobycia zapadła w roku 2007, kiedy rząd federalny zapowiedział wstrzymanie subsydiowania kopalni właśnie w 2018 roku. Przez te 11 lat Niemcy przygotowali się na ten proces, m.in. powołując do życia specjalny fundusz transformacyjny, RAG Stiftung.

Chodziło tu nie tylko o finansowe wsparcie górników i ich rodzin, ale także przekształcenie regionów z silnymi górniczymi tradycjami. Przebudowywano na przykład odziedziczoną po górnictwie infrastrukturę, dzięki czemu w wygaszonych kopalniach znajdują się obecnie centra kultury, muzea czy parki tematyczne. Starano się też tworzyć nowe miejsca pracy poza górnictwem.

Oczywiście węgiel brunatny ma inną strukturę przemysłu, ale myślę, że możemy zaadaptować u nas pewne wzorce transformacji. Weźmy choćby przykład komunikacji: niemiecki rząd poinformował o wygaszaniu kopalń z dużym wyprzedzeniem, aby wszyscy zainteresowani mogli się na to przygotować. Trzeba też powołać specjalne narzędzia, żeby ta transformacja była naprawdę sprawiedliwa. No i oczywiście trzeba mieć konkretny plan.

Myśli pan, że polskie władze ten plan mają?

Myślę, że mają warunki do jego stworzenia. Wiem natomiast, że do transformacji szykują się już lokalne samorządy – wojewoda łódzki zgłosił bowiem akces do Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, w wyniku czego powstał harmonogram wygaszania kopalni i elektrowni.

Pewne środki okoliczne gminy będą mogły również pozyskać z wewnętrznych funduszy PGE, która pracuje także nad zastąpieniem części mocy z elektrowni Bełchatów poprzez odnawialne źródła energii czy też jednostkę jądrową.

Wspomniał pan o odnawialnych źródłach energii. Często mówi się, że mogą one stworzyć w regionie bełchatowskim nowe miejsca pracy. Czy to jest w ogóle możliwe?

Na pewno nie będzie to takie proste, jak się wielu osobom wydaje. Etaty powstałe wskutek rozwoju OZE nie zastąpią tych, które znikną po wygaszeniu kopalni i elektrowni. Tu nie wystarczy zmienić tabelek w Excelu, manewrowanie karierami zawodowymi jest procesem dosyć kompleksowym i wymagającym.

Jestem też pewien, że OZE nie zapewnią regionalnie tak wielu miejsc pracy, gdyż zwyczajnie nie wymagają tak licznej obsługi. Wiemy również z doświadczeń Niemców, że liczba etatów w odnawialnych źródłach energii topnieje wraz z realizacją kolejnych faz inwestycji. Po prostu duża część pracowników potrzebna jest do ich montażu, a nie serwisowania i utrzymywania.

A elektrownia jądrowa? Były minister obrony narodowej Antoni Macierewicz napisał kilka miesięcy temu na Twitterze, że rząd chce zbudować taką jednostkę w Bełchatowie.

Bełchatów jest brany pod uwagę jako potencjalna lokalizacja dla elektrowni jądrowej, natomiast pozostaje pytanie, kiedy taka jednostka mogłaby powstać. Nasz projekt jądrowy jest nadal w dosyć początkowej fazie, a pierwsze polskie reaktory mają rozpocząć działalność nad wybrzeżu. Dopiero później elektrownia atomowa ma powstać w centralnej Polsce – konkretniej mówiąc w Bełchatowie lub na terenie Wielkopolski. Prawdopodobnie jednak nie stanie się to wcześniej niż na przełomie lat 30. i 40.

O jakie środki mogą ubiegać się władze lokalne z naszego regionu?

Przede wszystkim są to pieniądze z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, ale pewne środki, jak już wcześniej wspomniałem, posiada też PGE, która zapowiedziała wsparcie na kwotę 5 mld złotych. Myślę jednak, że koszty będą znacznie wyższe.

Liczone w kilku czy kilkunastu miliardach?

Raczej kilkunastu. Co najmniej.

Skupmy się trochę na pozytywach: co może zyskać region na zamknięciu kopalni i elektrowni?

Wygaszenie obiektu, który ma zły wpływ na okoliczne środowisko lokalne i stan zdrowia mieszkańców. Możemy też mówić o pozytywach w kontekście gospodarczym: w perspektywie najbliższych lat w region zostaną wpompowane olbrzymie środki, które będzie można przeznaczyć na tworzenie nowych miejsc pracy i transformację regionu.

Unia Europejska zdaje sobie sprawę z tego, że te zmiany będą szczególnie dotkliwe dla takich regionów jak województwo łódzkie. Patrząc po tym, co się działo w Niemczech, widać, że te ośrodki są w stanie pozyskać bardzo duże środki na sprawiedliwą transformację.

I ostatnie pytanie: wierzy pan, że Polska może osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 r.?

Ja mam duże wątpliwości, czy cała Unia Europejska jest w stanie osiągnąć ten cel. To jest szalenie duże wyzwanie, które będzie wymagało zaangażowania wszystkich możliwych środków. Niestety często widzę, że polityka klimatyczna jest… cóż, właśnie polityką. I że czyjeś interesy mogą się w niej liczyć bardziej niż ochrona klimatu.

Z pewnością jednak jest to kierunek, w którym Unia będzie podążać, a Polska nie może pozostać gdzieś na uboczu. Niestety mamy bardzo duże zaległości, szczególnie w zakresie energetyki, które wynikają z ignorowania sygnałów wysyłanych nam przez naukowców i ekspertów od kilkudziesięciu lat.

Rozmawiał Mateusz Patalan.

Jakub Wiech jest dziennikarzem specjalizującym się w sektorze energetycznym. W redakcji portalu Energetyka24.pl pełni funkcję zastępcy redaktora naczelnego. Laureat nagrody „Grand Press 2018” w kategorii „dziennikarstwo specjalistyczne”. Autor książki „Energiewende. Nowe niemieckie imperium” oraz „Globalne ocieplenie. Podręcznik dla Zielonej Prawicy”.

Więcej o:
elektrownia kopalnia elektrownia bełchatów kopalnia bełchatów ekologia globalne ocieplenie wywiad ochrona środowiska
Wróć na stronę główną

KOMENTARZE

PRZECZYTAJ JESZCZE