Radomsko, Łódzkie 1o środa, 12 Grudnia 2018
ważne informacje

Coraz otwarciej na wizytę do lekarza psychiatry

Porady lekarskie
Jacek Paszewski

Po latach obawy stygmatyzacją, określania wizyty u lekarza psychiatry jako „wstydliwy” problem, ostatnie sondaże są dość zaskakujące. Coraz więcej Polaków cierpiących na depresję nie wstydzi się brać z tego powodu zwolnienia z pracy. Z publikacji „Dziennika – Gazety Prawnej” wynika, że w pierwszym półroczu 2016 r. było to 9,5 mln dni wolnych z powodu zaburzeń psychicznych, czyli o prawie 70% więcej niż w analogicznym okresie roku 2010.

Jak odczytywać te dane? Wysnuć wniosek, że na depresję cierpi coraz więcej osób? Czy może raczej wzrosła świadomość ludzi, którzy przełamali wstyd i otwarcie zwracają się o pomoc do lekarza psychiatry? Zdaniem doktora n. med. Sławomira Wolniaka, lekarza specjalisty psychiatry, ordynatora Kliniki Wolmed w Dubiu, są dwa powody takiego stanu rzeczy. - Pierwszy sygnał jest taki, że depresja, nerwice, lęki, czy choroby psychiczne, przestają już być tematem tabu – uważa lekarz. - Stopniowo przełamywana zostaje bariera wstydu z powodu konieczności udania się do lekarza psychiatry, bo ktoś nie radzi sobie z lękiem, wycofaniem, stresem. Jednak z drugiej strony depresja, nerwice, czy wypalenie zawodowe dotykają coraz więcej osób. Przyczyną jest presja w miejscu pracy, z którą zarówno młodzi ludzi, jak i kadry kierownicze, nie potrafią sobie poradzić.

Wypalenie zawodowe, z pozoru oznaczające tylko niezadowolenie z pracy, może przerodzić się w depresję. Bo poza brakiem zadowolenia współwystępuje  niemożność sprostania wyzwaniom, a to już rodzi frustrację, od której do depresji już niedaleka droga. Co więcej, obecnie występuje jej nowy rodzaj – anhedonia. Objawia się obniżonym nastrojem, brakiem radości życia, odczuwania przyjemności. Przyjmuje się, że aż 30% kadr kierowniczych, zarządzających, boryka się z tym problemem. A stąd już krok do zaburzeń adaptacyjnych, w konsekwencji mogących prowadzić do depresji.

Depresja nie u każdego będzie wyglądać podobnie, bo istnieją różne rodzaje tej choroby - z objawami psychotycznymi, myślami samobójczymi, bez objawów somatycznych, z urojeniami ksobnymi (osoba cierpiąca na tego rodzaju urojenia jest przekonana, że jest przedmiotem szczególnego zainteresowania otoczenia), depresja maskowana (skryta pod maską dolegliwości somatycznych). Ale zazwyczaj depresję można rozpoznać po podstawowych – głównych objawach, takich jak utrzymujące się minimum przez 2 tygodnie obniżony nastrój i napęd, utrata zainteresowań i zadowolenia, spadek zaufania lub szacunku do siebie, nawracające myśli o śmierci lub samobójstwie, bezsenność, spadek łaknienia, wyraźny spadek libido. 

- Na depresję częściej cierpią kobiety - mówi dr Wolniak – M.in. co piątą matkę dotyka depresja poporodowa. Największym ryzykiem zachorowalności obarczone są kobiety w wieku 35-44 lata. A ogólnie biorąc, osoby w wieku 20-45 lat (wśród młodych osób na depresję choruje 7-12%) oraz po 65. roku życia. Wśród starszych osób na depresję cierpi nawet 12-25% ogółu. To poważny problem – tacy pacjenci wymagają leczenia w oddziale psychogeriatrycznym, bo mają też dodatkowe objawy somatyczne, czy otępienia. Niestety, takich oddziałów w Polsce jest bardzo mało.

Leczenie depresji zaczyna się wywiadu przeprowadzonego przez lekarza psychiatrę, który zazwyczaj zaleca pacjentowi przyjmowanie antydepresantów - leków przeciwdepresyjnych, czyli tymoleptyków. Ale, w leczeniu depresji, niezbędna jest też co najmniej 4-tygodniowa terapia, która odbywa się w systemie behawioralno-poznawczym. - Taka terapia pozwala pacjentowi uzyskać wgląd w istotę choroby, zrozumieć towarzyszące jej mechanizmy i nauczyć się nowych zachowań – wyjaśnia lekarz. - Ważne jest, by zaczął postrzegać siebie i świat w innej, niż dotychczasowa, perspektywie. Pacjent powinien nauczyć się wyrażania swoich emocji oraz relacji z otoczeniem. Terapia odbywa się na zasadzie sesji indywidualnych i grupowych, mogą to być także sesje rodzinne. Trzeba też pamiętać o właściwej diecie, przyjmowaniu kwasów omega-3 oraz tryptofanu, zawartego m.in. w czekoladzie, który zamienia się w działającą antydepresyjnie serotoninę. Depresja jest też związana z brakiem witaminy D3 – co jest powiązane z metabolizmem tarczycy i narządów wewnętrznych. Brak słońca, brak światła, daje depresję sezonową, na którą - w okresie od października do marca - cierpi 7-8% Polaków.

Wiadomo, że stosowanie farmakoterapii oraz udział w terapii nie dadzą stuprocentowej gwarancji wyleczenia depresji. Chorobę można uleczyć, ale jej całkowite wyleczenie nie jest możliwe. Nawet po upływie np. 25 lat sytuacja stresowa może spowodować nawrót choroby. W 35% przypadków depresja stanowi jeden epizod w życiu, w 60-70% przypadków nawraca 2 do 6 razy w życiu, u 10% znacznie częściej.

Leczący się u lekarza psychiatry pacjent nie musi o tym fakcie informować swojego pracodawcy, a lekarze psychiatrzy na zwolnieniach lekarskich często nie ujawniają swojej specjalizacji. To jednak z biegiem czasu ulega zmianie.  - Mam coraz więcej pacjentów, którzy proszą, by na zwolnieniu stawiać pieczątkę „lekarz psychiatra” - mówi doktor Sławomir Wolniak. - Niektórzy wręcz o to proszą. To ogromny krok naprzód i znak, że leczenie chorób psychicznych, nerwic, depresji nie jest już stygmatyzowane przez społeczeństwo w takim stopniu, jak miało to miejsce jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. I nie chodziło tylko o pieczątkę na zwolnieniu lekarskim... Gdy zaczynałem pracę jako psychiatra miałem przypadek, kiedy jedna z pacjentek przyszła na wizytę już po godzinach pracy gabinetu. Furtka za posesję była zamknięta, a mnie zaniepokoił hałas dochodzący z dworu. Zauważyłem kobietę chowającą się za drzewami. Ta pani potrzebowała pomocy lekarza psychiatry, ale nie chciała, by dowiedział się o tym sąsiad, z którym pracowała... Teraz sytuacja uległa diametralnej zmianie. Ludzie przychodzą się leczyć i mówią o tym rodzinie, znajomym. Gros pacjentów mam z polecenia, więc nie dość, że dowiadują się o chorobie przyjaciół, bliskich, to jeszcze słyszą od nich, że właśnie mnie udało się im pomóc. Nie można mieć lepszej rekomendacji.

Osoba, która podejrzewa u siebie depresję, może udać się do  lekarza rodzinnego, ale tę chorobę może stwierdzić lekarz psychiatra. Dlatego właśnie do niego powinna zgłosić się osoba, która zauważyła u siebie lub swojego bliskiego spadek nastroju, zadowolenia, utratę zainteresowań, spadek libido. Z konsultacją nie należy zwlekać, bo nieleczona depresja może nawet prowadzić do prób samobójczych.

komentarze