Radomsko, Łódzkie 20.4o Sobota, 25 Maja 2019
ważne informacje
Autopromocja reklama

O Wandzie Rutkiewicz opowiadała Elżbieta Sieradzińska, autorka biografii himalaistki

Kultura i rozrywka
Beata Januszewska

W popołudniowy czwartek, 17 stycznia w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Radomsku czytelnicy spotkali się z autorką biografii o himalaistce Wandzie Rutkiewicz – z Elżbietą Sieradzińską. W wielkim skupieniu wysłuchali opowieści o życiu Wandy Rutkiewicz oraz o osobistych historiach samej autorki.

Licznie zgromadzona publiczność w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Radomsku wysłucha opowieści o życiu Wandy Rutkiewicz, jednej z najsłynniejszych himalaistek świata.

Wydana w październiku 2018 roku książka o tytule „Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt” opowiada o ogromnej pasji do gór, o zdobywaniu kolejnych szczytów oraz o pokonywaniu własnych słabości. Jej postać przybliżyła przybyłym do biblioteki, Elżbieta Sieradzińska. Autorka biografii jest również dyrektorem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Mińsku Mazowieckim. Ale nie tylko. Jest także muzykiem, wokalistką, kompozytorką oraz autorką tekstów w języku polskim, francuskim i kreolskim. Odznaczona została brązowym medalem „Zasłużony dla Kultury” Gloria Artis oraz Złotym Krzyżem Zasługi za działalność na rzecz rozwoju kultury. Na spotkaniu opowiadała m.in. o swoich autorytetach, którym z czasem stała się również sama Wanda Rutkiewicz, co doprowadziło do powstania książki.

- Po przeczytaniu książki „Na jednej linie” to było po szkole średniej, kiedy Wanda Rutkiewicz opisywała między innymi swoje wejście na Mount Everest. Tak mnie to zachwyciło, ponieważ ja nigdy nie chciałam być ani panią nauczycielką, z całym szacunkiem do tego zawodu, ani piosenkarką, ani aktorką, ani prezenterką, jak Krystyna Loska. Ja chciałam zawsze być wilkiem. A że raczej trudne byłoby mi to zrealizować, to jednak ta przestrzeń, natura... Dzisiaj inaczej się na takie rzeczy patrzy, ale właśnie kimś takim chciałam być. I czytałam Jacka Londona, Biały kieł, Winnetou, Alfreda Szklarskiego. Moimi bohaterami mojego dzieciństwa był Fridtjof Nansen, czy Roald Amundsen. A potem między innymi Wanda Rutkiewicz, czy Jerzy Kukuczka. Każdy ma takich swoich bohaterów
- mówiła Elżbieta Sieradzińska.

Po takich autorytetach pisarka również zapragnęła doświadczyć przeżyć, o których czytała. Pojechała w Himalaje, o których mówiła, że to zupełnie inny świat, z którego ciężko jest wrócić. Tam wszystko ma inny zapach, smak, kolor. Nie do końca można to wytłumaczyć. Przybliżyła również słuchaczom opowieść o tym, jak doszło do tego, że postanowiła napisać biografię himalaistki. Początkiem tego było poznanie na Przeglądzie Filmów Alpinistycznych im. Wandy Rutkiewicz matki Rutkiewicz, Marii Błaszkiewicz, która nigdy nie dopuściła do swojej świadomości faktu, że jej córka zmarła. Zaczęło się od wizyty w domu himalaistki, które wywarło na niej ogromne wrażenie. Jak się okazało spisywanie historii życia Rutkiewicz nie było proste. Choć początkowo współpraca z  Błaszkiewicz przebiegała dobrze, to po roku pracy nad książką, zakończyła się ona spaleniem maszynopisu. Matka Rutkiewicz nie zdecydowała się na to, aby książka ujrzała światło dzienne przed powrotem jej córki do domu.

- Malutkie mieszkanko, na dziesiątym piętrze, całe pomalowane na biało, książki, płyty, sprzęt. I wszystko tak, jak było w momencie kiedy Rutkiewicz wyszła na swoją ostatnią wyprawę, z której nie wróciła. Dla mnie to było, jakbym zderzyła się ze ścianą. Co innego jest pójść do muzeum, a to zderzenie z rzeczywistością to była dla mnie ogromny szok
- opowiadała Elżbieta Sieradzińska.

O samej bohaterce spotkania, Sieradzińska mówiła, że była bardzo upartą i dążącą do celu osobą. Dla tych którzy się z nią zgadzali była miła, serdeczna, ciepła, ale jak ktoś ją atakował to odpowiadała tym samym, dyskutowała i broniła swojego zdania. Wyprzedzała swoje czasy, choćby pod względem wykorzystywania mediów, do sponsoringu i ubiegania się o środki na wyprawy górskie. Przychodziło jej to prościej, niż jej kolegom po fachu. Jak mówiła Sieradzińska, gdyby Rutkiewicz żyła dziś, byłaby gwiazdą sportu. Media ją kochały, ale środowisko wspinaczy już niekoniecznie. Głównie męski świat nie darzył sympatią kobiety, która przed nimi śmiała zdobyć Mount Everest oraz K2. Dwa najważniejsze szczyty dla wspinaczy górskich. Ale nie można nie wspomnieć, że wszystkie sukcesy, odniosła tylko i aż, dzięki temu, że nigdy się nie poddała, zaciskała zęby i szła dalej. Cechowała się uporem, determinacją, pewną umiejętnością radzenia sobie w ciężki warunkach, zarówno w Polsce w latach 60’, 70’, czy 80, jak też w ekstremalnym górskim środowisku. Wanda Rutkiewicz to wzór nie tylko sportowca, ale też człowieka. Góry wszystko jej dały i wszystko też odebrały.

komentarze